2015041700943_0Faktem oczywistym jest, iż Samsung radzi sobie bardzo dobrze na większości światowych rynkach. Potęga liczebności jego urządzeń jest nadzwyczajnie wielka, co przejawia się na stale rosnące wyniki w statystykach. Jednakże są miejsca, gdzie Koreańczycy mają pewien wstydliwy i dość osobliwy problem…

 

 

Tym problemem jest Kraj Kwitnącej Wiśni, czyli Japonia. W czym problem? Pewnie sobie teraz odpowiadacie, że przecież króluje tam Sony, Sharp, Panasonic i jemu podobni, bo przecież Japończycy generalnie wolą własne marki niżeli te obce od „Gaijinów”. Tutaj was zaskoczę, ponieważ wbrew pozorom, za połowę działających smartfonów w tym kraju odpowiadają Amerykanie z Cupertino w Kalifornii! Tak, to nie jest żart! Zaskakujące?

 

galaxy-s6-docomo-1

 

Czyli to jest wielkim bólem Samsunga? Otóż, nie do końca. Pominąwszy fakt wielbienia Apple’a przez zjadaczy sushi, marka Samsung jest traktowana jako najgorsza z najgorszych. Wliczyć do powodów można także, nielubiących przez Japończyków, obywateli Korei Południowej. Na (nie)szczęście Samsung wymyślił bardzo prosty sposób na utrzymanie się sprzedaży jego gadżetów w Kraju Kwitnącej Wiśni! Po prostu pozbył się wstydliwego loga! Ot to, cała recepta na koreański sukces.

 

view-479-img479229

 

Japończycy zaczęli ochoczo kupować modele słuchawek Samsunga z nazwą „Galaxy”, nie świadomi rzeczywistego pochodzenia urządzenia, a Samsung zaciera ręce, spoglądając na wyniki sprzedażowe. Osobiście, jest to dla mnie jeden wielki nonsens. Przykład na „ślepotę” Japończyków, którzy dali się złapać na tak prosty chwyt marketingowy! Aż nie chce się wierzyć, że tak dobrze wykształcony naród, jakim bez mała jest Japonia, idzie na coś takiego?! Mój osobisty szacunek do tego narodu właśnie nieco podupadł… niestety. Jeśli dzięki temu „chwytowi”, Samsung podczas premiery „Galaxy S6 i S6 Edge” osiągnie ogromny sukces, to ja osobiście nie widzę już świetlanej przyszłości temu narodowi… widać czasy się zmieniają…

 

TC

Blog Prospekt Novum