Właśnie jesteśmy u progu nowego miesiąca i sporządziliśmy dla Was garść informacji, który zwieńczą półmetek tegorocznych wakacji. Jesteście gotowi na to? Zatem, gorąco zapraszamy!

 

 

Z roku na rok, systemy nawigacyjne są ulepszane i doposażane w kolejne ciekawe rozwiązania, które znacznie poprawiają ich użytkowanie. Nie tak dawno, wujaszek Google wprowadził m.in. sieć fotoradarów oraz prędkościomierz, co przełoży się na możliwe uniknięcie mandatu karnego za przekroczoną prędkość. Więc, co ciekawego przygotował Apple dla swoich klientów? Otóż, gigant z Cupertino postanowił iść na całość i zaimplementować rozszerzoną rzeczywistość do swojej nawigacji. Na naszym iPhonie będzie wyświetlany obraz pochodzący bezpośrednio z drogi i na to będzie nakładany obraz AR, w którym dostrzeżemy liczne wskazówki dojazdu etc. Kiedy to pojawi się owa nowość? Tego nie wiadomo, ale wiedzcie, że Apple nie jest w tym aspekcie pierwsze. Warto wiedzieć, że wujaszek Google dodał podobne rozwiązanie do swoich map przeznaczonych dla pieszych.

Jeśli posiadasz smartfona z Androidem i nierzadko pobierasz filmy z nieznanych źródeł to wiedz, że coś się dzieje… z twoim bezpieczeństwem, rzecz jasna! Otóż, wg najnowszych informacji wersje system Android Nougat, Oreo i Pie mają lukę w oprogramowaniu, która pozwala na zdalne przejęcie kontroli nad smartfonem. Wystarczy, że pobierzecie film, który został zainfekowany kodem, który wykorzystuje lukę CVE-2019-2107 i jak wspomniałem, kontrola nad Waszą słuchawką zostaje przejęta. Jak się przed tym ustrzec? Najprościej mówiąc, aktualizujcie oprogramowanie w swoim urządzeniu!

Czy wcięcie w ekranie smartfona tak spopularyzowane przez Apple dalej jest popularne? Już niekoniecznie, a na językach wszystkich twórców jest obecnie temat jak najlepszego ukrycia frontowego aparatu, który w głównej mierze służy nam do robienia selfie. Dla przykładu, jeden z najnowszych smartfonów, Huawei P Smart Z, skrywa ów obiektyw w obudowie, co jest już dużym krokiem na przód. Wiemy doskonale, że Xiaomi nie jest w tym gorsze, bowiem podobny zabieg miał miejsce w modelu Mi Mix 3. Nie zmienia to jednak faktu, że wspomniani Azjaci chcą wprowadzić nowe patenty na „ukrycie” feralnego oczka aparatu. Jednym z nich będzie rozsuwanie smartfonu (podobnie jak Xiaomi Mi Mix 3) jak niegdyś robiono z komórkami typu „slider”. Drugim rozwiązaniem będzie… klasyczny notch. Tyle, że tym razem wspomniane wcięcie ma być znacznie mniejsze od poprzednich wersji. Czy to się sprawdzi? Przyjdzie nam się dowiedzieć przy okazji najbliższej premiery. Co myślicie, żeby coś takiego pojawiło się w Xiaomi Mi Mix 4?