Jak zakupy po czarnym piątku? Odczuliście zaoszczędzoną gotówkę? Zanim dokładnie podsumujecie swoje ostatnie wydatki, rzućcie okiem na porcję newsów jakie zostały specjalnie przygotowane!

 

 

Czarny piątek, a nawet czarny weekend za nami. Masa różnej maści sklepów reklamowała swoje jakże gigantyczne obniżki i… nic tylko brać! Oczywiście, większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że u nas owe promocje to takie promocje jedynie na pokaz, ot co! Po sieci krążą porównania pokazujące ceny na tydzień przed Black Friday i tego dnia, właśnie. Nierzadko poszły nawet w górę! Zatem, czy kupiliście jakieś urządzenie ze stajni OnePlusa? Jeśli tak to wiedzcie, że niedawno serwer firmy tworzącej killerów topowych flagowców został zhackowany. Nieoficjalne źródła mówią o wycieku wrażliwych danych użytkowników, które mogą posłużyć cyberprzestępcom jako narzędzie do chociażby wyłudzenia kredytu. Zaś sama firma twierdzi, że wykradziono imiona, nazwiska, adresy e-mailowe, numery kontaktowe oraz adresy korespondencyjne. Oby tak było. Jednak, czujecie się zagrożeni?

Huawei nie ma lekko. Ten Chiński gigant ma obecnie na pieńku z rządem USA, przez który jest blokowany, a teraz dochodzi Hiszpania. Okazuje się bowiem, że hiszpański rząd nie che, aby urzędnicy korzystali z urządzeń sygnowanych logiem wspomnianej firmy. Warto jednak zaznaczyć, że chodzi tutaj jedynie o wykorzystywania owych produktów do celów służbowych. Poza pracą, każdy urzędnik będzie mógł swobodnie korzystać z czego tylko chce… na razie. Zobaczcie, Huaweiowi nie udowodniono jeszcze niczego, a jedynie rozdmuchana i sztucznie napompowana sprawa przez urząd Donalda Trumpa skłania kolejne państwo do tego typu czynów. Cóż, my nie jesteśmy w tym gorsi, gdyż Chińczycy mieli u nas konstruować sieć 5G, ale już do tego nie dojdzie. Wielki brat patrzy! Tylko zadajmy sobie pytanie, musi bardziej obawiać się wielkiego brata zza oceanu, czy ciekawskiego rządu Chin?

Zapewne, wielu z Was ma swojego małego bąbelka… znaczy dziecko. Przeważnie każdy rodzic ceni sobie zdrowie i bezpieczeństwo swojego malucha, stąd ostatnimi czasy takie zainteresowanie smartwatchami dla dzieci. Umożliwiają one przede wszystkim zdalne lokalizowanie pociechy, podsłuchiwanie otoczenia, w którym się znajduje oraz robienie zdjęć. Co ciekawe, modele stanowiące większość na naszym rynku to SMA-Watch-M2. Cechują się niewielką ceną i… na tym powinniśmy zakończyć, ale! W tym „ale” jest zagnieżdżony pewien szkopuł. Otóż, każde urządzenie przy pomocy sieci komórkowej przysyła dane (lokalizacja, zdjęcia etc.) do urządzenia rodzica, które nie są w żaden sposób zabezpieczone, co sprawia, iż są one niezmiernie podatne na przechwycenie. Nie muszę wyjaśniać, przez kogo dokładnie ta luka może zostać wykorzystana? Tak też myślałem. Może czas pomyśleć nad zakupem produktu z nieco wyższej półki, czyż nie?